Język życia i relacji. Jak się komunikować bez przemocy
- Anna Zimowska-Kryczka
- 9 sty
- 2 minut(y) czytania
Któż z nas nie chciałby żyć w świecie, gdzie ludzie mówią do siebie z szacunkiem – empatycznie, a zarazem bezpośrednio i autentycznie?
Przyjaciele Komunikacji bez Przemocy (NVC), stworzonej przez Marshalla Rosenberga, podkreślają, że komunikacja nie zaczyna się na ustach, lecz w sercu i umyśle. To, co mówimy, odzwierciedla to, jak postrzegamy innych i jakie wartości nosimy w sobie. Sposób komunikowania się mówi więcej o nas niż same słowa.
Specjaliści od NVC zachęcają, by zacząć od przyjrzenia się własnemu myśleniu i temu, jak widzimy ludzi wokół. Czy są dla nas równi, czy może klasyfikujemy ich na „lepszych” i „gorszych”? Jeśli zobaczymy każdego jako kogoś, kto chce współtworzyć dobro – o ile może decydować sam, z własnej woli – zmienia się jakość relacji. Wolność wyboru to także odpowiedzialność i wewnętrzna ulga.
Drugim krokiem jest umiejętność rozpoznawania i nazywania potrzeb – zarówno cudzych, jak i własnych. Kluczowe jest tu odróżnienie potrzeby od strategii. Na przykład: potrzeba jedzenia to jedno, a wybór pizzy czy kalafiora – to już sposób jej realizacji. Potrzeby są uniwersalne i bezkształtne. Strategie – konkretne i różnorodne.
Większość codziennych konfliktów wynika nie z potrzeb, lecz z ich zderzających się strategii. Nie kłócimy się, że ktoś potrzebuje spokoju – tylko o to, że jedna osoba chce ciszy, a druga włącza radio. Kiedy rozumiemy, że potrzeby można zaspokajać na wiele sposobów, odzyskujemy przestrzeń – na wybór, rozmowę, a nawet… oddech.
Potrzeba daje wolność. Strategia – wybór. A nie odwrotnie.
Marshall Rosenberg nazywał potrzeby „piękną siłą życia”. Ale jak do nich podchodzimy? Wyróżnił trzy typowe postawy:
„Nie mam potrzeb, tylko kawę i obowiązki” – czyli postawa „Nie bić”. Udajemy, że niczego nie potrzebujemy. Tłumimy potrzeby i z czasem – frustrację.
„Zbieram frustrację jak znaczki” – styl „Albo-albo”. Potrzeby narastają w milczeniu, aż wybuchają jako żądanie lub groźba. To wyraz bezsilności.
„Święty Mikołaj komunikacji” – postawa NVC. Mówimy: „Potrzebuję tego i tego – ale tylko, jeśli chcesz mi to dać”. Dajemy drugiemu wybór. I to działa.
Jeśli chcesz poznać język empatii, cztery podstawowe blokery porozumienia i nauczyć się formułować komunikaty oparte na potrzebach – sięgnij po książki Marshalla Rosenberga. Zmieniają one codzienne relacje i sposób myślenia o sobie. Język NVC to podejście oparte na empatii, świadomości i rezygnacji z przemocy – tej widocznej i tej symbolicznej.
A na zakończenie, z serca do serca – w stylu NVC:
Życzę Ci, żeby w Twojej codziennej trosce o innych było też miejsce na troskę o siebie.
Żebyś nie tylko dawała, ale też przyjmowała – szacunek, zrozumienie, chwilę oddechu.
Żeby Twoje potrzeby – te najprostsze i te najgłębsze – były widziane, ważne i zaspokajane.


Komentarze